Październik miesiącem oszczędzania- w minionych czasach taki napis pojawiał się rokrocznie na szkolnych gazetkach ściennych. Czasy się zmieniły, nastał za to światowy kryzys. Może warto na nowo przyjrzeć się zatem idei oszczędzania. Czy warto oszczędzać? Czy można dzieci nauczyć oszczędzania i jak to zrobić? Czy wreszcie oszczędność odnosi się tylko do pieniędzy?

 

Oczywiście oszczędzać możemy nie tylko pieniądze, ale dla zdecydowanej większości z nas jest to pierwsze skojarzenie. Choć czasy książeczki SKO odeszły już w zapomnienie, nadal możemy uczyć dzieci oszczędzania i właściwego gospodarowania funduszami. Początkiem nauki może być podarowanie smykowi skarbonki, do której będzie mógł wrzucać mniejsze lub większe kwoty. Gromadzone pieniądze może ono przeznaczyć na z góry określony cel, albo wykorzystywać w miarę potrzeb. Proponuję wspólne wyjścia do sklepu, kiedy to dziecko otrzymuje określoną kwotę, którą może rozdysponować według własnej woli. Naszym zadaniem jest jedynie pomóc mu odnaleźć się w zawiłościach cen, sztuk i kilogramów. Od decyzji dziecka zależy, czy całość przeznaczy na czekoladę, a może kupi i lizaka i malowankę.

Pieniądze to nie wszystko. Istnieją rzeczy, które wymagają oszczędzania, o tyle bardziej, że ich marnotrawstwo (trudny wyraz:) może być nieodwracalne. Przykładem mogą być zasoby naturalne. Wody, powietrza, energii nie możemy jedynie przeliczać na złotówki. Ponieważ nawet my dorośli często o tym zapominamy, proponuję przygotowanie rodzinnych przypominaczy. Wspólnie z dziećmi stwórzcie plakaty, które nie pozwolą zapomnieć, że: „Kiedy myję zęby lub naczynia- zakręcam wodę”, „Pamiętam, aby gasić za sobą światło i wyłączać monitor”, „Ładowarki odłączam zaraz po doładowaniu baterii”, „Segreguję odpady”, „Do sklepu zabieram własną siatkę”. Pamiętajmy, że na nic się zdadzą najwspanialsze obrazki, jeśli maluchom zabraknie naszego przykładu.

Wiadomo, grafik każdego z nas, także naszych dzieci, jest niezwykle napięty. Dobra organizacja czasu pozwala go nie tracić, a dzieciom warto pokazać płynące z tego korzyści. Jeśli szybko posprzątam pokój, będę mógł dłużej pobawić się z tatą. Zamiast marudzić przy myciu zębów, poproszę mamę o przeczytanie bajki na dobranoc. Uważajmy jednak, aby nie zamienić naszych dzieci w chodzące maszyny, które co do minuty wykonują przygotowany dla nich plan. I jeszcze jedno, dobrze się zastanówmy, co zrobimy z tym czasem, który zaoszczędzimy.

Dla nas rodziców ważne jest, aby dzieci nauczyły się, w jaki sposób oszczędzić innym: przykrości, nerwów, trosk. To są jedne z najtrudniejszych lekcji oszczędzania, zwłaszcza, że wiele wymagają także od nauczycieli. Na szczęście są rzeczy, których ani my, ani nasze dzieci oszczędzać nie musimy. Każdego dnia i w każdej chwili nie szczędźmy sobie uśmiechów, dobrych słów. Zaoszczędzony czas „marnujmy” na wesołe zabawy, wspólne czytanie czy beztroskie wygłupy. W miłości do bliskich możemy być rozrzutni. Swoim dzieciom przekażcie, że szczęście najłatwiej pomnożyć, kiedy się nim dzieli z innymi.