tworczy_zakatek

Wiele kobiet, które urodziły dziecko ma problem z powrotem do pracy lub znalezieniem nowej. Część z nich decyduje się otworzyć własną działalność. Rozmawialiśmy z Małgosią Kuszalik, mamą 1,5-rocznego Leona, współwłaścicielką Twórczego Zakątka, kreatywnego miejsca przeznaczonego przede wszystkim, ale nie tylko, dla dzieci. Małgosia opowiedziała nam o trudnych początkach, łączeniu biznesu z rodziną i reakcjach synka na jej obowiązki.

Jak to jest być mamą przedsiębiorcą?

Myślę, że to bardzo duże wyzwanie. Trzeba być zorganizowanym, bo trzeba pogodzić dwie rzeczy: bycie perfekcyjną mamą, bo założyłam sobie, że taka mamą będę (i myślę, że każda mama chce taka być dla swoich dzieci) i chęć spełnienia, samorealizacji. Chęć sprawdzenia, czy nadaję się do czegoś poza byciem doskonałą mamą. To kwestia stawiania celów i ich realizacji. Łatwe to nie jest. Dla mnie na pewno nie. Próbuję to pogodzić od półtorej miesiąca i na razie mogę powiedzieć, ze jestem w połowie drogi.

W połowie drogi?

Rozkręcam się i jestem przekonana, znając siebie, że będzie coraz lepiej.

Co takiego zrobiłaś, że udało ci się połączyć rodzinę i prowadzenie Twórczego Zakątka?

Ważną kwestią jest mieć w kimś oparcie. Bardzo dużą pomocą są dla mnie mama i  mąż. Nie tylko pomagają przy Leonie, ale również w różnych kwestiach organizacyjnych. Po prostu wiem, że oddaję w dobre ręce syna. Oprócz tego ważną rzeczą było dla mnie znalezienie stałego miejsca, gdzie Leon mógłby się czuć dobrze, bezpiecznie, gdzie będzie się uczył i przebywał w towarzystwie rówieśników. Takim rozwiązaniem był żłobek.

Myślę, że oboje zdaliśmy ten test. Leoś stanął na wysokości zadania i po tygodniu zostawał tam z przyjemnością. Być może był to odpowiedni dobór miejsca, może zasługa pań, dzieciaków… Z bólem się z nim rozstawałam, ale udało się. Bardzo mi to pomogło.

To była trudna decyzja, ale chcąc realizować swoje plany i cele musiałam podjąć decyzje odnośnie dziecka.

Nie chciałaś niani?

Nie, uważam, że takie dziecko powinno przebywać z rówieśnikami. Dzięki temu może się więcej nauczyć.

I Leon tak polubił żłobek, że chciałby chodzić tam nawet w weekendy?

W sobotę zostaje raczej z tatą. Wymyślają sobie swoje zabawy i podróże. Często jeżdżą do rodziców męża, do Krynicy.

Nie zazdrościsz im?

Oczywiście. I chciałabym z nimi spędzać czas, ale nie zawsze mogę. Na ogół każdą możliwą chwilę spędzamy razem. Tak w 1o0%: ja, mąż, Leon i pies.

Skąd pomysł na Twórczy Zakątek?

Po urodzeniu synka zaczęłam szukać pracy w branży papierniczo-biurowo-szkolnej. Przez rok rozsyłałam CV. Było zainteresowanie. Wpływ na to miało moje 18-letnie doświadczenie i znajomość rynku. Wychodziłam z rozmów zadowolona, z nadziejami na sukces. Telefon jednak milczał.

Zastanawiałam, się dlaczego nikt nie odpowiadał. I niestety, jedynym racjonalnym dla mnie wytłumaczeniem było małe dziecko. Rozmawiałam z przyjacielem naszej rodziny, który prowadzi dużą firmę i przyznał mi rację. Zatrudnienie pracownika wiąże się z kosztami. A w przypadku matki z małym dzieckiem nie do końca wiadomo, czy przyjdzie do pracy. Różne rzeczy mogą wyskoczyć.

Czyli dobrym pomysłem dla mamy jest założenie własnej firmy?

Tak właśnie jest.

A dlaczego taka tematyka? 

Bo jest mi najbliższa. Chciałabym, żeby rodzice mogli przyprowadzić dzieci do miejsca, gdzie te mogłyby rozwijać swoje talenty. Uczyć się rysunku, malowania, lepienia w glinie – rozwijać się manualnie i intelektualnie. Już 3 i 4-latki świetnie się integrują. A dodatkowo w Twórczym Zakątku można je odpowiednio nakierować, jeśli przejawiają konkretne umiejętności.

Dlaczego nie rozwijać ich w fajnym miejscu, gdzie również rodzic może mieć chwilę dla siebie: wypić kawę, przeczytać gazetę, wysyłać maile? Mnóstwo ludzi tak pracuje. Ja też często tak robiłam. U nas rodzice mają taką możliwość.

Chciałyśmy też z Beatą stworzyć miejsce, gdzie rodzice będą mogli również porozmawiać. Teraz jest jeszcze ładnie na zewnątrz. Ale niedługo zacznie padać deszcz, będzie chłodno. Twórczy Zakątek będzie fajnym sposobem na spędzenie czasu z dzieckiem lub zrobieniem czegoś dla siebie, gdy dzieci będą tworzyć pod okiem animatorów.

Myślę, że osiągnę ten cel, że będę przychodziła tu z uśmiechem i dzieliła się doświadczeniami z innymi mamami.

Co jest najtrudniejsze?

Jak dziecko się rozchoruje.

Ostatnio była taka sytuacja…

Tak, musieliśmy spędzić z Leonem tydzień w szpitalu.

I jak sobie poradziłaś z prowadzeniem firmy?

Mam wspaniałą wspólniczkę, która doskonale sobie poradziła, stanęła na wysokości zadania. Uważam, że tego typu inicjatywy zawsze lepiej prowadzić z kimś. To był dobry pomysł. Możemy się wspierać. Jak dwie kobiety. Matki. Doskonale sobie radzimy. Pewnie też dlatego, że znamy się ponad 10 lat, kiedyś razem pracowałyśmy. To Beata wyszła z inicjatywą stworzenia Twórczego Zakątka, a ja z wielką chęcią przyjęłam propozycje.

A co Leon myśli o Twojej pracy? Gdy Cię nie ma?

Nie jestem w stanie powiedzieć. Wiem, że jak wracam po niego, gdy kończę pracę, to widzę na jego twarzy ogromny uśmiech. Więc myślę, że bardzo się cieszy. Na pewno w jego wieku to jest trudna rozłąka. Przez 17 miesięcy był ze mną, siedzieliśmy w domu, tata pracował, a my rozwijaliśmy się twórczo, na wszelkie sposoby. Myślę, że nie jest zadowolony jak ja idę do pracy, ale poradził sobie z tym doskonale, tak jak Ci mówiłam już wcześniej. To jest bardzo miłe.

Jakie rady dla przedsiębiorczych mam?

Jeżeli zaczęło się coś robić, to robić to z pasją i spróbować podejść do tego, nie na zasadzie robimy to dla pieniędzy, ale dla tych, którzy mogą na tym skorzystać. I przede wszystkim dla siebie. Jeśli nie będziemy czuć radości, z tego co robimy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie osiągniemy celu.

Naszym celem jest to, żeby w Twórczym Zakątku pojawiało się jak najwięcej uśmiechniętych dzieciaków, które będą tu sobie działać. Gdy będą do nas wracać, bo powiedzą mamie Mamo, ja chce tam być bo świetnie się tam bawiłem to będzie dla nas najlepsza zapłata. I zawsze tak pracowałam. To jest najważniejsze. Robić coś z sercem, pasją i nadzieją na przyszłość. Tworzyć sobie w głowie obraz stanu, który chcemy osiągnąć i dążyć do tego małymi krokami. I być cierpliwym.

Pięknie!