W jakim celu kupujecie gazety dla rodziców? Myślę, że większość z nas chciałaby znaleźć fachowe teksty o dzieciach i porady ekspertów. Ale czy rzeczywiście można je tam znaleźć?

Otwieram pierwsze z brzegu pismo i po chwili dostrzegam schemat. Po lewej tekst, po prawej związana z nim reklama. Mamy więc artykuł o pieluszkowym zapaleniu skóry, a obok reklamę kremu na odparzenia, tekst „Kiedy przestać karmić”? obok producenta butelek, „Jeśli nie mleko mamy”? sąsiaduje z reklamą mleka zastępczego i tak do końca. Tekst-reklama, tekst-reklama. Widząc coś takiego, jaką mamy gwarancję, że artykuły te są rzetelne bezstronne?
Wyobraźcie sobie sytuację, że otwieracie Dziennik albo Wyborczą a tam po lewej ręce tekst: „Zasługi Andrzeja Leppera jako męża stanu” a po prawej reklama „Wstąp do Samoobrony”, na następnej kartce „Polskie koleje najszybsze i najczystsze w Europie” plus banner PKP Przewozów Regionalnych, w dziale ekonomicznym: „Seria tragicznych wypadków samochodów na biopaliwa” a na lewo niewinna muszelka Shella. Uwierzylibyście?
To czemu mamy wierzyć, że teksty w pismach dla rodziców piszą bezstronni fachowcy i eksperci w danej dziedzinie? Skąd pewność, że niżej podpisani nie wzięli dotacji za przychylny danej firmie tekst, albo, co bardziej popularne, że nie podpisali się pod gotowym tekstem firmowego specjalisty od PR?
Sprawa jest o tyle ważna, że dotyczy zdrowia i rozwoju naszych dzieci. Czytając o nich muszę mieć pewność, że autor jest rzecznikiem ich dobra a nie kolejnego producenta.