cartoon-mouse-vector

Wiele dzieci wyobraża sobie niewidzialnych przyjaciół. Takich, z którymi można się pobawić, pokłócić, z którymi się usypia gdy jest ciemno, albo którym opowiada się swoje przygody. Niby niewinna sprawa, ale kto oglądał „Piękny umysł” wie, że sprawy mogą się też wymknąć spod kontroli. No to jak, martwić się, czy nie martwić, kiedy nasz maluch robi nam awanturę, bo siedliśmy nieszczęśliwie na jego towarzyszu, który z całą swoją niewidzialną bezczelnością rozsiadł się w naszym ukochanym fotelu? No i jak do diabła my dorośli mamy traktować niewidzialnych?

O wyimaginowanym świecie 4,5-letniej Łucji opowiada jej mama Kasia

Od jak dawna mieszkają z Wami myszki Łucji?
No, myślę, że już jakieś dwa lata mogą mieszkać… Na pewno pojawiły się jeszcze przed pójściem Łucji do przedszkola.

I jest ich coraz więcej?
Ilość się zmienia. Pojawiają się nowe, czasem nagle dowiaduję się, że jakaś myszka nie żyje… Są dobre i złe myszki. Każda myszka ma jakieś imię i każda ma jakąś rolę. Żeby było śmieszniej, jest też myszka Kasia, która jest policjantką.

Nieźle. Coś jeszcze?
Ba, jest cała teoria wymyślona przez Łucję: wszyscy pochodzimy od myszek i wszyscy kiedyś byliśmy myszkami. Jest kraina myszek: Myszolandia i druga: Himalaje w Kielcach. Tam myszy mieszkają i tam Łucja bawi się z nimi na placu zabaw.

Kiedy ona tam bywa?
Jak się z nimi bawi. I jak nam to opowiada. Ona tam po prostu jest cały czas.

I ona Wam to wszystko opowiada?
Tak.

Tylko wam?
Skąd. Ma koleżankę w przedszkolu, która też, zapewne pod wpływem Łucji, założyła hodowlę myszy. Jej rodzice już nas pytali, czy nasza córka też ma w domu niewidzialne myszy.

Nie martwicie się?
Wyszliśmy z założenia, że póki Łucja ma kontakt z innymi dziećmi, bawi się, odzywa się, nie zamyka się, to jest ok.

Po co jej te myszki, Kasia?
Ja myślę, że myszki są trochę przedłużeniem Łucji. Na przykład jak Łucja bardzo chciałaby coś mieć, to mówi, że jej myszka to ma. I to ma nas przekonać. „Moja myszka ma taką sukienkę…”. I wszystko jasne. Jej myszki potrafią też takie rzeczy, których ona nie potrafi, ale bardzo chciałaby umieć. Na przykład naprawić samochód.
Wkurzające jest wtedy, kiedy ona coś nabroi i mówi, że to nie ona, tylko myszka. Albo, że myszki jej to podpowiedziały.

cart2oon-mouse-vector

I co wy jej wtedy mówicie?
Że myszki mieszkają w wyobraźni, że w Mysiolandii mogą być takie zasady, ale w naszym domu są inne.

A ona to sama traktuje serio? Ona wierzy w te myszki?
Ona wie, że to jest w głowie. Nie ma z tym problemu. To są myszki z wyobraźni. Tyle.

Czyli wy nie wchodzicie w ten świat, ale go akceptujecie…
Ona nas tam zaprasza. Czasem prosi mnie o jakieś ubrano dla myszek, ale sami jej tak bardzo nie zachęcamy.

A ona je rysuje?
Tak, były takie rysunki. I wiesz co, one wtedy wyglądały jak zwykłe dziewczynki!
Tak sobie myślę. Nie wiem, czy to nie jest jej pomysł na samotność. Łucja nie jest osobą bardzo towarzyską. Może potrzebuje ich, jak jest sama, a chciałaby bawić się z kimś.

Albo na kontakty społeczne. Bezpieczniej bawić się w świecie myszek, można potrenować sobie różne relacje. Oj, mojej Zośce by się takie myszki czasem przydały…
Bierzcie.

P.S.
Dziś Łucja wyjechała na wakacje nad morze. Przed wyjazdem wyjawiła mi plan: część myszek pojechała już wcześniej i będzie tam na nią czekać. Reszta zabiera się z nią, żeby miała z kim gadać po drodze. Sprytne.

autor: Maja Dobkowska